Marsz dla Życia i Rodziny

Oświęcim 11 czerwca 2017

A A A

Stanisława Leszczyńska

Sługa Boża
DZIECIŃSTWO I MŁODOŚĆ

Stanisława Leszczyńska, z domu Zambrzycka, urodziła się w 1896 roku, jako córka Jana i Henryki Zambrzyckich. Jej ojciec trudnił się zajęciami stolarskimi, a matka pracowała w fabryce Poznańskiego. W 1908 roku Stanisława wyjechała wraz z całą rodziną do Rio de Janeiro, gdzie mieszkała jej bliska krewna ze strony matki. W Brazylii Stanisława uczęszczała do szkoły niemieckiej. Tam poznała bardzo dobrze język niemiecki. Do kraju rodzina powróciła w 1910. Po powrocie Stanisława podjęła przerwaną wyjazdem naukę w progimnazjum, które ukończyła w 1914 roku. W 1916 roku Stanisława wyszła za mąż za Bronisława Leszczyńskiego. W 1922 roku ukończyła z wyróżnieniem Szkołę Położniczą przy ul. Karowej w Warszawie. Państwo Leszczyńscy mieli czwórkę dzieci – Bronisława, Sylwię, Stanisława i Henryka. Rodzina była bardzo religijna. Każde z dzieci matka powierzyła opiece świętego patrona - Bronisława - św. Józefowi, Sylwię – św. Teresie, Stanisława - św. Stanisławowi Kostce, a Henryka - św. Antoniemu Padewskiemu. Wszystkie dzieci zostały oddane także pod opiekę Najświętszej Marii Panny. Córka Sylwia Leszczyńska-Gross (była lekarką) spisała takie wspomnienie z dzieciństwa:

„Wybrałyśmy się z mamą do teatru na sztukę »Krysia leśniczanka«. Mama prezentowała się pięknie w długiej sukni, miała na sobie błękitną chustę z naturalnego jedwabiu, zdobną w kwiaty ręcznie haftowane. W czasie przedstawienia na widowni rozległ się donośny głos: - Pani Leszczyńska jest wzywana do porodu. Mama wstała i bez żalu i zdenerwowania, zabierając mnie ze sobą, opuściła teatr”.

W czasie I wojny światowej pracowała w Komitecie Niesienia Pomocy Biednym.


OBÓZ KONCENTRACYJNY

Dnia 17 kwietnia 1943 roku, po przesłuchaniach przez Gestapo, Stanisława Leszczyńska trafiła wraz z córką do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Pełniła tam funkcję położnej jako więzień nr 41335. Wywiezienie do obozu było karą za pomoc, jakiej rodzina Leszczyńskich udzielała Żydom z łódzkiego getta. W czasie pobytu w obozie, narażając swoje życie, przyjęła ok. 3000 porodów. Z relacji Heleny Kubicy, badaczki dziejów obozu w Auschwitz-Birkenau wynika, że na początku istnienia żeńskiego obozu kobiety spodziewające się narodzin dziecka były uznawane za nieużyteczne do pracy i zabijane, najczęściej dosercowym zastrzykiem fenolu. A jeśli nawet którejś udało się urodzić, zarówno matka, jak noworodek byli uśmiercani. Robili to lekarze bądź sanitariusze SS. W pierwszej połowie 1943 roku zaniechano zabijania kobiet, a od czerwca odstąpiono też od uśmiercania dzieci nieżydowskich. Dzieci żydowskie miały być nadal uśmiercane. Nieliczne niemowlęta, które udało się zachować przy życiu przez dłuższy czas, były rejestrowane w dokumentacji obozowej i otrzymywały kolejne numery więźniarskie. Stanisława Leszczyńska przyjmowała porody w nieludzkich warunkach obozowych, w sytuacji, w której zdobycie przegotowanej wody dla rodzącej kobiety było wielkim problemem . Prowizoryczne pieluszki matki suszyły ciepłem własnego ciała, zawijając wokół ud, ramion czy pleców. Dzieci trzeba było także ukrywać przez SS-manami, czasem nawet kładąc dziecko pod siennik. Irena Konieczna, pracująca w tym samym baraku jako lekarz ginekolog, wspominała, że Leszczyńska odbierała porody samodzielnie, tylko w dwóch czy trzech przypadkach przekazała rozwiązanie, które również zakończyło się pomyślnie. Jednakże niemal wszystkie dzieci narodzone w obozie umierały z głodu. Wyniszczone matki nie miały pokarmu, bo jako tzw. „leżące” dostawały mniejszą rację żywnościową, a noworodki nie dostawały mleka. Na ponad 3 000 uratowanych przez Stanisławę Leszczyńską dzieci - obóz przeżyło 30. Do dzisiaj na całym świecie żyje 17 uratowanych przez nią osób. Stanisława Leszczyńska przebywała w Auschwitz aż do momentu wyswobodzenia obozu przez Armię Czerwoną 27 stycznia 1945 roku. O hitlerowcach mówiła - „Biedni ludzie”. Powtarzała, że największym kalectwem jest odczłowieczenie.


PO UWOLNIENIU Z OBOZU

Po wojnie Stanisława Leszczyńska pracowała jako położna. Była w Łodzi bardzo znaną położną. „Lubiłam i ceniłam swoją pracę, ponieważ bardzo kochałam małe dzieci - napisze po latach. - Może właśnie dlatego miałam tak wielką liczbę pacjentek, że nieraz musiałam pracować po trzy doby bez snu. Pracowałam z modlitwą na ustach i właściwie przez cały okres mej pracy zawodowej nie miałam żadnego przykrego wypadku. Wszystkie groźne sytuacje kończyły się szczęśliwie”. Przez 38 lat nie było ani jednego przypadku śmierci noworodka, ani jednego przypadku śmierci matki, ani jednego przypadku gorączki połogowej. Wszystkie dzieci rodziły się żywe, nawet w Oświęcimiu, gdzie pracowała w okropnych warunkach. Imię Stanisławy Leszczyńskiej od 1983 roku nosi Krakowska Szkoła Położnych. Jej wizerunek widnieje na Kielichu Życia i Przemiany Narodu, złożonym przez pielęgniarki na Jasnej Górze, jako wotum na  sześćsetlecie obecności cudownego obrazu Matki Boskiej, podczas uroczystości 3 maja 1982. Na złotym kielichu mszalnym są cztery figurki wyrzeźbione z kości słoniowej - dwie królowe Jadwigi: Andegaweńska i Trzebnicka, misjonarka Maria Teresa Ledóchowska i położna Stanisława Leszczyńska, przedstawiona w czepku i trepach, trzymająca w ramionach małe dziecko. „Kielich Życia i Przemiany Narodu” stoi w skarbcu Najświętszej Maryi Panny. Stanisława Leszczyńska zmarła 11 marca 1974, jej pogrzeb odbył się na łódzkim cmentarzu św. Rocha przy ulicy Zgierskiej na Radogoszczu. W 1996 roku trumnę Stanisławy Leszczyńskiej przeniesiono z cmentarza do krypty kościoła  p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny na Bałutach, która znajduje się pod kaplicą Matki Boskiej Łódzkiej. E. J. Salomon – urodzona 15 października 1944 w Oświęcimiu. Z wdzięczności za uratowanie jej życia przez Stanisławę Leszczyńską, napisała wiersz jej dedykowany.

Nocy chrześcijańska, błogosławiona, święta,
Nocy pogardy, obozowego piekła na ziemi,
Nocy faszystowska, zła i przeklęta,
Ty też wydałaś Boga pod skrzydłami twymi.
Pasiaki i druty, żołnierz pijany,
Wołanie umęczonych –Panie zmiłuj się nad nami!
Noc ciemna, płacz matek, nie gojące się rany…
To wigilia – tam, za drutami.
Do głodnych, zbolałych, zaszczutych ludzi
Zstąpił Anioł dobroci, by wieść przyszłym wiekom,
Że tam, pośród śmierci, w nędzy i brudzie,
Tam też powiła Jezusa - Maryja w pasiaku.



Obozowe przeżycia Stanisława Leszczyńska opisała w książce „Raport położnej z Oświęcimia”. Raport ten kończą słowa:
„Jeżeli w mej Ojczyźnie - mimo smutnego z czasów wojny doświadczenia - miałyby dojrzewać tendencje skierowane przeciw życiu, to wierzę w głos wszystkich położnych, wszystkich uczciwych matek i ojców, wszystkich uczciwych obywateli, w obronie życia i praw dziecka. W obozie koncentracyjnym wszystkie dzieci - wbrew wszelkim przewidywaniom - rodziły się żywe, śliczne i tłuściutkie. Natura przeciwstawiając się nienawiści, walczyła o swoje prawa uparcie, niezłomnymi rezerwami żywotności. Natura jest nauczycielką położnej. Razem z nią walczy o życie i razem z nią propaguje najpiękniejszą rzecz na świecie - uśmiech dziecka”.
Klik
Ten serwis, podobnie jak większość stron internetowych wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. | Polityka cookies